Zapowiedziana śmierć Polski B ( Takiseprzecietniak )

Tymczasem model rozwoju dyfuzyjno-polaryzacyjny, w którym założenie jest takie, że motorami napędowymi kraju mają być największe ośrodki, a dobrobyt tam wytworzony będzie rzekomo skapywał na Polskę powiatową ma rzeszę wiernych zwolenników pośród młodych, rzutkich i wszystkowiedzących „specjalistów z wielkich miast”, niby tej najbardziej światłej części społeczeństwa. Kretynom trudno sobie wyobrazić, że ktoś urodzony poza wielkomiejską gierkowską sypialnią z wielkiej płyty też ma prawo do jakiegoś swojego lokalnego patriotyzmu, w którym chce wspierać rozwój i dobrobyt miejsca, z którym jest od urodzenia związany, które ma swoją specyficzną tożsamość, dużo starszą niż wielkomiejskie wygony z PRLu. Przerasta ich także zrozumienie faktu, że Polska to nie Chiny gdzie ten chłopak z prowincji wyrywa się z naprawdę c%%?%wych warunków i na rzęsach stanie, żeby tylko wyjechać do jednego z molochów gdzie będzie go stać na mieszkanie w klitce 2x2m, ani też nie jest to kraj taki jak po wojnie kiedy to dokonywał się dosłownie skok spod strzechy do robotniczego mieszkania z prądem i kiblem w dużym mieście, tylko jest to kraj gdzie ta prowincja mimo wszystko (oczywiście w zależności od regionu) osiągnęła pewien standard życia i często przeprowadzka do dużego miasta, mimo perspektywy wyższych zarobków oznacza i tak regres w stosunku do dotychczasowej sytuacji w każdym innym aspekcie życia.