Reportaż o amerykańskim „dobrobycie”. ( alkoholik000 )

zastanawia mnie to, że dostajesz minusy

@bernanio: haha do tych, którzy nie uważają, że się nie da, że wyjście z biedy to skomplikowany proces wymagający co najmniej objawienia pańskiego. A to wystarczy pójść do roboty…

Niestety większość społeczeństwa nie jest w stanie zrozumieć własnej odpowiedzialności za swoje położenie. Wygodnie jest mieć usprawiedliwienie.

Przez ostatni rok próbowałem zaszczepić ideę pracy i zmian mistrzowi województwa w siedzeniu na kanapie, koledze ze studiów – Wojtkowi. Ileż to razy usłyszałem od niego, co to by chciał, ile to by nie chciał zarabiać, min 5k, praca oczywiście nie za ciężka, najlepiej przez znajomego, z pominięciem konieczności wykonania choćby telefonu, wysłania aplikacji. Był szczerze zdziwiony, że nie chcę go nikomu polecić, nie chcę mu pożyczyć pieniędzy. Chłop 42 lat, mgr, a nie był w stanie zrozumieć, że jeżeli na pytanie „co umiesz”, odpowiada się „nic”, to wartość pracy jest na poziomie minimalnego wynagrodzenia.

Na początku reagowałem na groźby Wojtka, typu, jestem na torach, czekam na pociąg…
Potem zrozumiałem, że to jedynie mechanizm wywoływania współczucia i wyłudzenia takiej, czy innej formy pomocy.

Dałem sobie spokój jak na opowieść o samotnej matce, wdowie z dwójką nastolatków, która śmigała na trzech etatach, odkładała, uzyskała odpowiednie uprawnienia i w rezultacie podwoiła swoje wynagrodzenie, Wojtek zareagował szczerym zdziwieniem, rozbrajająco stwierdził, bez sensu, przecież mogła się zwrócić do kogoś o pomoc…

Nie dziwię się, że Wojtki dają minusy, dla nich to faktycznie jest niepojęte, że można wstać z kanapy, śmigać na dwóch etatach, odłożyć sobie na uprawnienia na bulbulator czy inne ustrojstwo i zacząć po prostu zarabiać normalnie. Że nie potrzeba cudu i ustawy znoszącej ubóstwo, a jedynie ruszenia dupska. Norma jakby. Nie uwierzą, możesz pokazywać zdjęcia, zaprosić, pokazać, nie, im siła wyższa przyspawała cztery litery do tapczanu i chuj.