Chłopiec przez swoje „bazgroły” miał kłopoty w szkole, poproszono go aby… ( Spike-83 )

@Altar: ja miałem raczej kiepskich nauczycieli. Np. z historii była nauczycielka, która wiecznie pytała z dat. Dzięki niej wiem, że bitwa pod cedynią była w 972 roku. Ale gdzie ta Cedynia była, kto się tam bił, z kim i dlaczego, kto wygrał i czy miało to jakieś znaczenie – nie mam pojęcia bo to nie było przez nią wymagane. Co więcej nie przypominam sobie aby na lekcji historii było kiedykolwiek cokolwiek o tej bitwie powiedziane.
Inny przykład: w szkole uczyliśmy się akurat geometrii i trygonometrii. Ja chodziłem poza szkołą na korki z matmy. Korepetytorka pokazała mi „trick” że jeśli mamy trójkąt prostokątny i dwie dane: jeden z kątów to 60* lub 30* oraz mamy długość jednego z boków to nie trzeba liczyć długości nieznanego boku z trygonometrii tylko zauważyć, że jest to połowa trójkąta równobocznego – tak dla wizualizacji można narysować no i zastosować znany dobrze wzór na wysokość trójkąta równobocznego a*sqrt(3)/2 i z niego wyliczyć praktycznie od razu długość nieznanebo boku.
Na matematyce było akurat zadanie na lekcji. Zgłosiłem się, że mogę rozwiązać. Przedstawiłem rozwiązanie za pomocą tego sposobu a nauczyciel z tematyki przy całej klasie mówi aby nie przepisywali z tablicy tego co robię bo to jest źle. Wynik dobry ale schemat się nie zgadzał :/